środa, 24 listopada 2010

Trudno dorosnąć...

Głupi kaloryfer! Zobaczysz zaraz cię wymienią! - syczy. Zamach nogą w metalowe żebro kończy się wyrzutem kapcia za kanapę.
- Halo. Dzień dobry, czy to dział techniczny?

- Tak, w czym mogę pomóc?
- Kaloryfer nie grzeje. Czy mogę prosić o naprawienie go?
- Oczywiście, wyślemy do pani hydraulika jutro rano.
- Dziękuję bardzo.

Siedzi przy biurku, nogi w filcowych kapciach dyndają tuż nad podłogą. Na blacie stoi guma arabska w słoiku z szarą nakrętką.

- Głupi klej! Dlaczego nie chcesz kleić, co? A może mam cię wyrzucić do śmieci coo?

Przemawia do zaschniętej nakrętki z dziecięcą naiwnością. Nogi zaczynają nerwowo dyndać. Na buzi maluje się grymas zniecierpliwienia. Wata przykleja sie do palców, ale nie do kartki.

- Wyrzucę cię zobaczysz!!!! Posiedzisz sobie w koszu i od razu zmądrzejesz.

Mała rączka ciska butlkę do kosza. Guma arabska miękko ląduje wśród ścinków, wysuszonych kasztanów i papierków po cukierkach. Dziewczynka kładzie głowę na blacie i nuci przedszkolną piosenkę. Odsuwa krzesło, staje obok kosza i zagląda do środka.

Wyjmuje deliaktnie butelkę i stawia na blacie. Wdrapuje sie na krzesło. Przykleja watę do kartki, zadowolona uśmiecha się szeroko.

- Widzisz i po co ci było to wszystko?

- Halo, dzień dobry. Chciałabym odwołać wizytę hydraulika. Kaloryfer działa.

2 komentarze:

  1. No własnie chyba już tak zostanie...potem to się nazywa starcze zdziecinnienie:-)

    OdpowiedzUsuń