środa, 20 lutego 2013

Jak polubiłam góry zimą.

Podczas ferii zimowych odkryliśmy tajemnicę młodego wyglądu naszej drogiej sąsiadki. Otóż sąsiadka owa, wygląda 10 lat młodziej, a to wszystko dzięki miejscu w którym się wychowywała! Aha! A jak to odkryliśmy? Odwiedziliśmy to miejsce! Tym miejscem jest Świeradów Zdrój. Malownicze miasteczko z uzdrowiskiem, świetną bazą hotelowo-restauracyjną i atrakcjami dla narciarzy. W Świeradowie nie ma tłoku, mnogość pensjonatów i hoteli gwarantuje konkurencyjne ceny i każdy znajdzie coś dla siebie. Narciarze zjazdowi mają najnowocześniejszą w okolicy gondolę, narciarze biegowi znajdą liczne trasy, dla amatorów basenów jest nowiutki aquapark, dla fanów spa oferta zabiegów w prawie każdym hotelu. Można się obłożyć borowiną, dać się wymasować od stóp do głów, bądź opić się uzdrawiającej wody radoczynnej.   My mieliśmy to szczęście, że w pensjonacie w którym mieszkaliśmy taka woda lała się prosto z kranu. Jasio skwitował to słowami: ,,To jest najlepszy pensjonat w jakim byliśmy, bo jeszcze nigdzie nie można było pić wody pod prysznicem'' Jakby tego było mało, pensjonat leży dosyć wysoko i codzienne podjazdy były bardzo emocjonujące, oczywiście tylko dla tych którzy siedzieli w aucie w odróżnieniu od tych, którzy woleli zrobić sobie na szczyt mały spacer:-)
Polecam Wam Świeradów Zdrój, bo nie jest tłoczny. Nawet pod stokiem nie ma kolejek do gondoli. Bez trudu można znaleźć miejsce parkingowe, a w wypożyczalniach nie brakowało sprzętu. W Parku Zdrojowym grasują oswojone wiewiórki, a same budynki uzdrowiskowe przypominają o latach świetności . Ale przede wszystkim to świetna baza wypadowa do:
Szklarskiej Poręby
Czech (Libereca, Harrachova i Frydlantu)
sztolni w Mirsku
Zamku Czocha
Lubomierza
Przyznam się szczerze, że nie przepadam za górami zimą. Tymbardziej, że nie jeżdżę na nartach i podczas gdy męska część rodziny szusuje, ja marznę pod stokiem zabawiając Marysię. W tym roku jednak zimno wynagrodziły mi biegówki (jednak na jakiś nartach się nie wywalam), okłady z borowiny i pstrąg pieczony na kamieniu. Z pewnością wrócimy do Świeradowa Zdroju latem, by wybrać się na rowerową wycieczkę, odwiedzić zamek w Frydlandzie ( zamknięty od listopada do marca) i poznać lepiej Góry Izerskie.

Droga sąsiadko dziękujemy za zaproszenie! 

Zamek Czocha tajemnymi przejściami stoi
mała rozgrzewka przed zjazdami
Sopel ze strumyka najlepszy na gardło!
Niezdrowa przekąska musi być.
Zamaskowany niecnota okupuje gondolę.

6 komentarzy:

  1. na obozie sportowym byłam tam kiedyś :) miło wspominam :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapominiałaś napisać o gościnności Świeradowian Zdrojowian!
    (piękny jest ten język polski, a odmiany wprost cudowne).
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o Twoich wyczynach na biegówkach. Gratuluję tych pokonanych tras i pozdrawiam Ania Ł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieciaki dają radę! Brawo! niech no tylko moja pociecha zacznie chodzić!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny artykuł. Jeśli lubi Pani pisać i ma z tego radość z tego, to zapraszam na stronę http://www.swieradow-zdroj.com/news/rejestracja, można tam również prowadzić swojego bloga i jednocześnie jest szansa na wygranie jakiejś ciekawej nagrody. Zapraszam serdecznie i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń