poniedziałek, 13 września 2010

Las

Gdy byłam mała mieszkałam w lesie, no prawie w lesie. Wsytarczyło przejść przez sad przekroczyć bramę i już można było zanurzyć się w leśną gęstwinę. Jak skręciło się w prawo można było dojść do myśliwskiej ambony. Jak skręciło się w lewo wchodziło się na tory kolejki wąskotorowej, wzdłuż której rosły slodkie jeżyny. Las był mieszany, taki lubię najbardziej do dziś. Brzozy, dęby i graby, oszałamiająco zielony mech, trzaskające gałęzie pod stopami, zapach lasu, małe polany. Kocham las. Pamiętam swojego pierwszego znalezionegoo samodzielnie grzyba. Zawołałam Tatę, żeby pokazać mu muchomora (wcześniej przeszłam krótkie szkolenie grzyboznawcze). Muchomor okazał się pięknym okazem koźlaka czerwonego. Wczoraj też wybrałam się na grzyby, tym razem przeszkolenie grzyboznawcze przechodził Jan. Pojechaliśmy w moje strony, więc wiedziałam gdzie szukać. Nie jesteśmy wytrawnymi grzybiarzami, nie wstajemy w nocy żeby o świcie być w lesie. Frajdą dla nas jest już samo łażenie, a znalezienie grzyba to prawdziwa atrakcja. Zbieramy tylko grzyby, które znamy. Odkąd uzbierane przez nas kurki okazały się niejadalnymi lisówkami nie zbieramy grzybów z blaszkami. Oto co udało nam się tym razem upolować.



A grzyby oczywiście zamroziłam. Następna partia zostaie ususzona.

1 komentarz:

  1. Całkiem niezłe okazy. Ja osobiście też uwielbiam las, jego zapach ale talentu do zbierania grzybów to chyba nie mam, za to bardzo bardzo mi smakują, szczególnie te zamarynowane w zalewie octowej.
    Anna Ł.

    OdpowiedzUsuń